Nareszcie pierwsze prawdziwe morsowanie w tym roku! Przy temperaturze 12 stopni C mrozu, pięknym słońcu spora grupka, bo aż 7 śmiałków spotkało się pod mostem Jagiellońskim w niedzielę 29 stycznia2012 r. Brzeg był już skuty lodem, ale Jadwinia z Gosią oczyściły go z wielkim poświęceniem. Oderwane kawały kry podryfowały w dół Soły. Część z nas była już lekko rozgrzana niewielką przebieżką. Szybko pozbyliśmy się ubrań i kolejno wchodziliśmy do parującej na mrozie wody. Ci co pierwszy raz, Bob, Bolek, Krzysiek, Mariusz, robili to z „wielką nieśmiałością", nie wiedzieli jak ich organizmy zniosą tak nietypową kąpiel. Okrzepłe Morsy, Jadwinia, Andrzej i Firas, ze stoickim spokojem, dostojnie zanurzyliśmy się w bystre wody Soły. Bolek, w oczekiwaniu na zrobienie zdjęcia komóreczką, wytrwał w wodzie chyba najdłużej J. Cała „ siódemka" przeżyła w dobrym humorze tę naprawdę ekstremalną kąpiel. Kto z nas powtórzy to za tydzień? Kto dotrwa do końca sezonu zimowego?
http://www.youtube.com/watch?v=d9Omhu5v5P8
Podobne filmy
Dim lights Embed Embed this video on your site4 lutego 2012 roku Oświęcimski Klub Biegacza „Zadyszka" zaprasza wszystkich biegaczy z Oświęcimia i okolic do wzięcia udziału w VII Biegu Pamięci im. Józefa Nojego organizowanego z okazji 67. rocznicy Wyzwolenia KL Auschwitz i Miasta Oświęcim.
Serdecznie zapraszamy mieszkańców Oświęcimia do kibicowania z widowni hali sportowej młodym sportowcom 26 stycznia w godz. 10.00- 12.30 .Na zdjęciu zwycięska drużyna z zeszłego roku.
Startujemy o godz. 7.00 ze stadionu w centrum Davos. Biegnę po raz drugi i cieszę się, że jeszcze raz będzie mi dane przeżyć tą piękną 78 kilometrową wymagającą alpejską trasę. Trochę się boję, bo nie jestem dobrze przygotowany, prześladują mnie kontuzje, a ostatnia kręgosłupa kosztowała mnie dwa miesiące bez biegania.
Na ten ultramaraton zapisałem się chyba w kwietniu, trochę pochopnie. Dlatego raczej byłem zadowolony, że pierwszy termin odwołano.Przesunięcie Festiwalu Biegowego na połowę września pozwoliło mi poprzez udział w sporej ilości zawodów biegowych, w tym ukończenie "Złotej Pięćdziesiątki" na lepsze przygotowanie kondycyjne i siłowe do Biegu Siedmiu Dolin. Jakieś wyobrażenie o tym biegu mogłem mieć tylko na podstawie ukończonych w zeszłym roku: "Gorce-Mararon" i jednego tylko etapu ze sztafety "Biegu Rzeżnika" tj.
Przed dwoma laty wracając z Biel z biegu na 100 km zrobiliśmy objazdówkę po Szwajcarii. Kiedy zobaczyłem Zermatt i górujący nad nim Mattenhorn, postanowiłem, iż wrócimy tutaj na maraton.I oto jedziemy do Szwajcarii z Konikami: Anetą i Grzesiem. Po drodze skręcamy nad Jezioro Bodeńskie, cudowna kąpiel. Po pokonaniu paru pięknych przełęczy, we wtorek dojeżdżamy do Grachen, miasteczko blisko St. Niklaus, gdzie jest start maratonu. Grachen i jego pole namiotowe polecił mi Leszek, który gościł tu w zeszłym roku.
Jako relację z Maratonu w Pradze postanowiłem wykorzystać wpisy na naszym forum:
Andrzuś: Rewelacyjne zdjęcia Mał-Gosi "Zadyszka i Polacy w Pradze":
http://picasaweb.google.pl/panguciaibubby/PragueMarathon2010#
Bułeczkę doholowaliśmy szczęśliwie do mety. Jur dzielnie towarzyszył mi przez cały dystans.









