Startujemy o godz. 7.00 ze stadionu w centrum Davos. Biegnę po raz drugi i cieszę się, że jeszcze raz będzie mi dane przeżyć tą piękną 78 kilometrową wymagającą alpejską trasę. Trochę się boję, bo nie jestem dobrze przygotowany, prześladują mnie kontuzje, a ostatnia kręgosłupa kosztowała mnie dwa miesiące bez biegania.
Przed dwoma laty wracając z Biel z biegu na 100 km zrobiliśmy objazdówkę po Szwajcarii. Kiedy zobaczyłem Zermatt i górujący nad nim Mattenhorn, postanowiłem, iż wrócimy tutaj na maraton.I oto jedziemy do Szwajcarii z Konikami: Anetą i Grzesiem. Po drodze skręcamy nad Jezioro Bodeńskie, cudowna kąpiel. Po pokonaniu paru pięknych przełęczy, we wtorek dojeżdżamy do Grachen, miasteczko blisko St. Niklaus, gdzie jest start maratonu. Grachen i jego pole namiotowe polecił mi Leszek, który gościł tu w zeszłym roku.
Jako relację z Maratonu w Pradze postanowiłem wykorzystać wpisy na naszym forum:
Andrzuś: Rewelacyjne zdjęcia Mał-Gosi "Zadyszka i Polacy w Pradze":
http://picasaweb.google.pl/panguciaibubby/PragueMarathon2010#
Bułeczkę doholowaliśmy szczęśliwie do mety. Jur dzielnie towarzyszył mi przez cały dystans.
Na ten ultramaraton zapisałem się chyba w kwietniu, trochę pochopnie. Dlatego raczej byłem zadowolony, że pierwszy termin odwołano.Przesunięcie Festiwalu Biegowego na połowę września pozwoliło mi poprzez udział w sporej ilości zawodów biegowych, w tym ukończenie "Złotej Pięćdziesiątki" na lepsze przygotowanie kondycyjne i siłowe do Biegu Siedmiu Dolin. Jakieś wyobrażenie o tym biegu mogłem mieć tylko na podstawie ukończonych w zeszłym roku: "Gorce-Mararon" i jednego tylko etapu ze sztafety "Biegu Rzeżnika" tj.
V Sztafeta Papieska - pamiętamy i będziemy pamiętać
Redaktor: Administrator
Ranek 10 kwietnia był dość chłodny i nieco pochmurny. Ot, taki zwykły wczesnowiosenny dzień. Uczestnicy V Sztafety Papieskiej, corocznie organizowanej przez Oświęcimski Klub Biegacza Zadyszka w rocznicę śmierci Jana Pawła II, tłumnie zgromadzili się w kościele Św. Maksymiliana na Osiedlu Chemików.
Ten Bieg to wyjątkowa pod każdym względem impreza, bo:
• od niej, pięć lat temu, zaczęliśmy działalność jako Klub ( chcieliśmy sprawdzić, czy potrafimy wspólnie coś zorganizować)
• wymowa jak i Patron są bardzo poważni ( Wyzwolenie KL Auschwitz i Miasta Oświęcim, Józef Noji - biegacz zamordowany w Obozie)
• sama formuła jest niepowtarzalna (bez formy rywalizacji, bieg całym peletonem)
Dnia 12 lutego 2010 roku w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi Nr 5 im. Ofiar Oświęcimia w Oświęcimiu miała miejsce II Sztafeta Pamięci im. Józefa Nojego.
Spotkaliśmy z Andrzejem podczas Maratonu w Berlinie kolegę, znakomitego biegacza, ultrasa, Edka Dudka. Podczas przyjacielskiej rozmowy zaprosił nas na maraton okolicznościowy związany z ukończeniem przez niego 100-u maratonów. Andrzuś żywiołowo zaakceptował swój udział, a ja, mając skręcony staw kolanowy, niepewnie potwierdziłem.
Gdy poznałem trasę maratonu zapragnąłem za wszelką cenę go przebiec, gdyż przebiegał przez miejsca, gdzie w dzieciństwie bywałem, Twardorzeczka , Skrzyczne, Lipowa.
Bieganie w górach jest nieporównywalne z bieganiem po asfalcie: wymaga większego wysiłku, ale za to w pięknych okolicznościach przyrody. Po dwukrotnych ekstremalnych Rzeźnickich doświadczeniach, w 2009 roku postanowiłem przebiec trzy górskie maratony: Karkonoski, Gorce i Dudka w Beskidzie Śląskim. Wszystkie górskie, ale każdy inny. Spróbuję je opisać.









